Wyprawa się wyprawia

Kiedy Gosia poinformowała mnie podczas jazdy samochodem po zachodniopomorskim, że w te wakacje zrobimy coś extra,  lekko się przeraziłem. Jeżeli to czytasz, i byłaś/eś z nami na jakimś wyjeździe to wiesz, że czas wolny z Gosią nie istnieje. Jeżeli jesteś rodzicem i Twoje dziecko po obozie ze Sportową Inicjatywą opowiadało, że Pani Gosia cały czas dawała różne zadania – tak, to prawda. No i wreszcie ja sam na dobre przekonałem się do wakacji po naszemu …

Koszulki Fjord Nansen

Koszulki Fjord Nansen

Motyw przewodni tegorocznych wakacji to rodzinna przygoda rowerem. Trasa wiąże się z pokonaniem trzech krajów – Chorwacji, Słowenii i  Włoch. Pierwsza rozmowa o tym pomyśle odbyła się po spędzonej w hotelu majówce. Z pozoru: od maja do sierpnia mija poważny okres trzech miesięcy na przygotowania… Jednak jak to często u Nas bywa, zrobiliśmy wszystko na ostatnią chwilę (tak, tak, pisaliśmy o unikaniu takich atrakcji).

Za chwilę ruszamy w trasę. Jak wyobrażamy sobie te pierwsze rowerowe wakacje  z naszym 2-latkiem?

Trasa

Przyczepka i-Go Venture

Przyczepka i-Go Venture

Wsiadamy w Forka. Nie później niż o piątej. Dojeżdżamy ok. 17 godzin do miejscowości Rovinj. Tutaj zdejmujemy nasze rowery z dachu i ruszamy kolejno do Poreč-u. Na tym odcinku gorąco wita nas Droga przyjaźni i zdrowia – Parenzana, (początek brzmi trochę jak z PRL) czyli obecnie ścieżka rowerowa łącząca Triest z Porečem.  Trasa wydaję się na tyle ciekawa, choćby z tego względu, że kiedyś przebiegała tam linia kolei wąskotorowej o łącznej długości 123 km. Pomimo tego, że kolej działała w zamierzchłych latach 1902-1935, dopiero w roku 2008 coś drgnęło i unijna kasa ożywiła trasę. Po drodze odwiedzamy „małą Wenecję” czyli słoweński Piran i wzdłuż wybrzeża kierujemy się do krainy espresso oraz pizzy czyli do Włoch, a dokładnie do Triestu. Wyzwaniem tej eskapady jest to, że łóżka hotelowe wymieniamy na karimaty i śpimy tylko i wyłącznie pod namiotem – ciekawe co na to Maurycy? 😉 Powrót do Chorwacji zaplanowaliśmy autobusem, który często kursuje na linii Pula – Triest.

Ekwipunek

Nie ukrywam, że planowanie rowerowych tras europejskich, nieco różni się od tych, które przywykłem przemierzać, np. Ułowo-Klejnowo-Rózaniec-Nowa Pasłęka. Tak… cały w tym ambaras, że tam nie było planowania: wsiadam i jadę. Tutaj było zupełnie inaczej: miejsko-wiejskie przejażdżki trzeba teraz zamienić na podróż z dzieckiem rowerem przez co najmniej 6 dni, po kilka godzin dziennie tak, aby dojechać zgodnie z planem na konkretny Camping.

Sportowa Inicjatywa pedałuje

Ekwipunek

Ekwipunek

Ekwipunek-Gosia zdecydowała, że jedzie na swoim miejskim miętowym Unionie, ja z kolei wybrałem Krossa Syberiana. Nikogo nie zdziwi fakt, iż do wyboru popchnęło mnie wiele pozytywnych opinii w necie. Warto zaznaczyć, że z 10 rowerów na które usiadłem, tylko na tym czułem się bardzo dobrze (siadałem tylko na rowerach do 1500 zł). Przyczepka Weehoo i-Go Venture przekonała nas do siebie tym, że nasz syn poczuje się jak zawodowy kolarz, m.in. przez to, że w przyczepce zamontowano dodatkowe pedały 🙂 Ponadto, wybraliśmy sakwy firmy Crosso, natomiast akcesoria takie jak: zestaw naprawczy, kaski, rękawiczki, lekka odzież, obuwie, uchwyty na bidony, apteczka – kupiliśmy w sąsiednim Decathlon Rumia, gdzie spotkała Nas konkretna i miła obsługa.

Informacje w pigułce

Informacje w pigułce

Sportowa Inicjatywa śpi

Skoro zrezygnowaliśmy z mięciutkiej pierzyny i hotelowego pokoju, należało zaopatrzyć się w namiot. Wybór był prosty: jak namiot, to tylko Fjorda Nansena. Resztę asortymentu sypialnianego mieliśmy na stanie bądź dokupiliśmy w niezawodnym Decathlonie. Jedną z rozterek, która zakończyła się ekonomicznym sukcesem były maty samopompujące. Stanęło na tradycyjnych karimatach. Nie od razu Kraków zbudowano!

Do naszego bagażu dorzuciliśmy jeszcze dokumenty, karta EKUZ, ubezpieczenie, kilka podręcznych leków, kosmetyki, trochę ubrań, aparat, kamerkę i tyle.

PS. Rower Gosi odebrałem z serwisu o godz 19:00, czyli ok. 7 godz przed wyjazdem po Maurycego, który to dzięki uprzejmości dziadków spędza ostatnie chwile pod Braniewem.

 

Bartosz Siedlik
Jestem mężem Małgorzaty i ojcem Maurycego. Miałem być jak Milik, szefem moim mógł być Minister Macierewicz, mogłem zostać wilczkiem z Wall Street, na szczęście zostałem sobą! Pomysł Sportowej Inicjatywy połączył wszystko, co trzeba: piłkę nożną, pracę, podróże i Gosie. Lubię dużo muzyki, dużo historii Polski, Kresów i Warmii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eighteen − 14 =