Inicjatywa Odkrywa Sierpień 2016

Plany dotyczące naszych tegorocznych wakacji porwały nas bezpowrotnie już po powrocie z obozu w Sycowej Hucie. Sama wizja powstała już dawno: było to dokładnie w maju, podczas pobytu w Imperiall Resort & MediSpa w Sianożętach. Szereg parentingowych blogów chwali sobie to miejsce.

Rovinj - Morze Adriatyckie

Rovinj – Morze Adriatyckie

Faktycznie jest zacne: posiada salę zabaw dla dzieci i basen na terenie Ośrodka. Można skorzystać z trzech placów zabaw, a nie więcej niż 150 m jest otwarte Morze Bałtyckie. Z tymże, brakowało mi tam miejsca na przygodę. Ta refleksja uderzała we mnie już w drodze powrotnej do Gdyni, bo o ile, smak luksusu na kilka dni bardzo mi pasował, własne wakacje musiały mieć to coś.

Oczywiście nawet nie w połowie przygotowań byłam już wszystkim tak sfrustrowana, że wertowałam oferty na Allu. Dylemat gonił dylemat: czy dostanę urlop, czy kupujemy przyczepkę, co z bagażnikiem na samochód, co z nowym rowerem dla Bartka, na czym będziemy spać.

Kompletowanie ekwipunku

Wiedzieliśmy, że te rowerowa wyprawa mocno uszczupli nasz rodzinny budżet, zanim jeszcze wyruszymy na wakacje. Naszym zadaniem było skompletowanie ekwipunku: przyczepka weehoo, rower trekkingowy KROS, namiot fjorda nansena ANDY III,  bagażnik rowerowy na Forestera, sakwy CROSSO, ręczniki szybkoschnące. Samo się nie kupi. Mimo to, każda wydawana złotówka miała w sobie ten czar: od początku czuliśmy, że dobrze inwestujemy!

Bardzo ważne były dla nas zakupy w rumskim Decathlonie: tam zakupiliśmy m.in. apteczkę, zestaw naprawczy do rowerów, kaski, odzież rowerową, campingaz. I wiecie co? Praktycznie wszystko się (niestety) przydało… Ale o tym za chwilę.

Trasa

Poniżej przekazujemy na Wasze ręce infografiki, które najlepiej zaprezentują Wam to, jak podróżowaliśmy.

Morał z każdego dnia jest następujący: nie uczestniczyliśmy w żadnym konkursie na czas. Planowaliśmy trasy realne do przemierzenia przez dwulatka. Dzięki temu zdążyliśmy praktycznie każdego dnia skorzystać z uroków Morza Adriatyckiego i południowej kuchni. Z drugiej strony, sama jazda stawała się zwiedzaniem: gaje oliwne, hektary uprawianych winogron, stada zwierząt, miasta i miasteczka odkrywały przed nami swoje uroki z każdym przejechanym kilometrem.

Co by było gdybym…

… miała tę wyprawę przeżyć drugi raz. Na pewno ponownie bym się jej podjęła. Jeżeli chcielibyście kiedyś spróbować naszej tegorocznej propozycji (do czego gorąco Was namawiamy) weźcie jednak pod uwagę, co mogliśmy bardziej przemyśleć:

Dwulatek na wakacjach

Dwulatek na wakacjach

wzięlibyśmy GPS do auta. Zapomnieliśmy o tym, w związku z czym Bartosz sam przemierzał trasę Polska-Chorwacja, bo ja nie podjęłam się wyzwania jazdy po znakach.

– auto pozostawilibyśmy na parkingu marketu w mieście Poreč. To z tego miasta rusza słynna ścieżka rowerowa PARENZANA. My natomiast początek wyprawy ustaliliśmy na miasto Rovinj, stąd pierwszego dnia mieliśmy do ominięcia LIMSKI KANAL, który wiódł przez górskie serpentyny, bez wyznaczonej trasy rowerowej.

– zweryfikowałabym na mapie różnice wysokości pomiędzy Triestem a Campingiem Obelisco. W dniu dojazdu do Włoch ok. godz. 19:30, kiedy po całym dniu myślami wskakiwałam w piękną kiecę i szłam z moimi chłopakami na włoską pizze i Prosecco, okazało się, że ostatni odcinek – 2,7 km – który podpowiedział Google Maps jest… w pionie. To była jedna z najcięższych tras, jaka przychodzi mi do głowy. Ciągle pod górę. Ciągle. (Gorące pozdrowienia dla wielkodusznego Włocha, który przyjechał z 1,5 l butelką i propozycją pomocy wciągnięcia roweru z Maurycym na szczyt!). Na campingu byliśmy kilka minut przed 23.

Akcje kryzysowe

Pierwsza miała miejsce w trzecim dniu. Akcja miała miejsce w chorwackiej wsi Vižinada. Tego wieczoru cudem udało nam się znaleźć nocleg u starszej Pani w ogrodzie. Po rewelacyjnie przespanej nocy, zabraliśmy się do przygotowania śniadania. W tej chwili rozegrał się dramat. Maurycy w bardzo niefortunny sposób dotknął ostrej jak brzytwa finki. Było bardzo kiepsko. Nie mieliśmy pojęcia, że apteczka przyda się tak szybko. Na szczęście po ok. 5 minutach udało się zatamować krwotok. Maurycy się uspokoił. My ruszyliśmy dalej, po to by wieczorem odwiedzić słoweńską służbę zdrowia. Obyło się bez szycia. Bardzo pomocna okazała się karta EKUZ. Już nigdy nie powiem, że ta karta jest bez sensu (pozdrawiam Ciebie Agata!).

Chorwacja - bezinteresownu spece od dziurawych dętek

Chorwacja – bezinteresownu spece od dziurawych dętek

Druga sytuacja nie umywa się do pierwszej (i dobrze!). Jesteśmy na granicy chorwacko-słoweńskiej (kilka godzin po wypadku Maurycego), i nie do końca mamy pełne przekonanie którędy jechać. Zostaję wydelegowana, żeby dopytać się, którędy na Piran. Kiedy we wsi z 5 domami, udaje mi się ustalić trasę, słyszę od Barta, że przedziurawił oponę! Brakowało jeszcze ulewy i piorunów… Z tymże, zamiast tego, mieliśmy okazję poznać przemiłego Chorwata z rodziną, który był zapalonym rowerzystą i w ciągu 15 minut dętka była jak nowa (zatem kolejny punkt z ekwipunku został odhaczony, jako potrzebny). W takim momencie czułam, że to wyprawa, a nie po prostu wakacje. Widząc bezinteresowną życzliwość i radość z tego, że się pomaga wszystko tego dnia było już dobre. Z przygranicznej wsi wyjechaliśmy z sowitą siatą południowych owoców!

Z perspektywy czasu, kiedy Maurycemu rana zagoiła się na dobre, doceniam nasz intensywny czas przygotowań. Oczywiście wszystko działo się na ostatni moment, ale zbawienny okazał się cały nasz ekwipunek.

 

Rowerowy trip kontra wakacje na allu

O tym jak było powie Wam nasza video-relacja:

Czy te wakacje faktycznie były odpoczynkiem? Oj, tak! Odciągnęły nas skutecznie od wszystkich bieżących spraw. Nie brakowało w nich miejsca na kąpiele i smaczną tradycyjną kuchnie. Czy polecilibyśmy taką formę wypoczynku naszym znajomym rodzinom z dziećmi zamiast gotowej oferty biura podróży? Tak, nawet na próbę, choćby w wersji weekendowej. Poniżej kilka naszych wspólnych wniosków:

Limski Kanal

Limski Kanal

  • Wakacyjne wyprawy niesamowicie integrują. Nie ma tu miejsca na znudzenie, czy strzelanie fochów. Cały czas coś robisz, żyjesz tym, co przynosi chwila. To dobry sposób na bycie ze sobą. Nie obok siebie.
  • Jeżeli przemierzasz rowerem miasta i miasteczka, zwiększasz prawdopodobieństwo poznania lokalnych mieszkańców. Kto, jak nie oni, dostarczą Tobie autentycznych wspomnień.
  • Przyroda z poziomu roweru jest na wyciągnięcie ręki – i to non stop.
  • Podczas rowerowej wyprawy dwulatek zmienia otoczenie: śpi w namiocie, spędza czas bez telewizora, grających zabawek i interaktywnych książeczek, i co więcej, wcale mu się nie nudzi!

Nasza wyprawa #InicjatywaOdkrywa była też dobra dla nas, biorąc pod uwagę czekające nas zmiany. Dzięki potężnym zastrzykom hartu ciała i ducha na długi czas pozbyliśmy się niedowierzania! Już niedługo kolejne plany! Damy Wam znać co i jak! Miłej końcówki wakacji!

Małgorzata Siedlik
Staram się radzić sobie z nadciągającymi jak burza pomysłami. Lubię wyzwania, walczę z bałaganiarstwem, zdarza mi się spóźniać. Uwielbiam taniec. Frajdę sprawia mi animowanie, wyłącznie interaktywne. Kocham planować. Dyscypliny nauczyło mnie harcerstwo. Jestem mamą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 2 =